Przywracam temat o serii komiksowej "Kapitan Żbik" z poprzedniego forum. Zamieszczałem tam moje "szkice krytyczne" poświęcone temu komiksowi. Przed zamknięciem starego forum nie zdążyłem dodać wszystkich dotychczas napisanych. Myślę, że może uda się przy drugiej odsłonie

Szkice piszę od 2012 r. W zeszłym roku ruszyła nowa strona https://kapitanzbikszkice.wordpress.com/, gdzie je zamieszczam (nie są jeszcze w komplecie ale te brakujące będą się sukcesywnie ukazywać). Zapraszam do lektury "szkiców".
Szkic krytyczny do trylogii "Ryzyko"



Trylogia „Ryzyko” rozpoczynająca serię „Kapitan Żbik” okazała się całkowitym falstartem. Scenariusz miał w interesujący sposób przedstawić napad na muzeum w Tarłowie i śledztwo z udziałem tytułowego bohatera. Takie były bez wątpienia intencje jego twórców. Napisanie dobrego scenariusza do kilkuodcinkowej serii komiksów kryminalnych jest zadaniem bardzo trudnym. Wymaga solidnego zaplanowania całego przebiegu akcji, stopniowego podkręcania napięcia w kolejnych częściach i nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń. Wszystko musi logicznie prowadzić do punktu kulminacyjnego zakończonego ujęciem poszukiwanego przestępcy (lub większej grupy). W trakcie akcji stopniowo dozowane informacje układają całą historię. Czytelnik może sobie zrekonstruować wydarzenia poprzedzające dokonane przestępstwo i odkryć jego motyw. Bardzo ważna jest odpowiednia kreacja postaci. Muszą się one od siebie różnić wyglądem, sposobem zachowania, strojem, pozycją społeczną lub zawodową. I najważniejsze: musi łączyć ich wspólny cel. Trylogia „Ryzyko” nie spełnia tych podstawowych założeń. Połączenie słabego scenariusza z niechlujną grafiką dało w sumie kiepski efekt. Trudno się zatem dziwić ówczesnym recenzjom krytykującym komiks za piramidalne bzdury. Trylogia nie budziła zachwytu również u kierownictwa resortu. Sypały się nieprzychylne uwagi. Scenariusz trylogii okazał się dziurawy, naciągany, dynamika niemal zerowa, akcja pogmatwana, bohaterowie w głównej mierze nijacy, pozbawieni jakiegoś wyróżniającego rysu, do tego tak podobni do siebie, że konieczne było przedstawienie ich zbiorczo na okładce, by czytelnik mógł się z grubsza zorientować kto jest kto. Zastanawia jedna rzecz: czy w Polsce AD 1967 nie było bardzo dobrych grafików i scenarzystów? Z pewnością byli. Mogliby stworzyć dobry komiks kryminalny ale jako produkt niezależny. W ówczesnych warunkach politycznych nie wchodziło to jednak w rachubę. Centrala musiała czuwać nad propagandowym wizerunkiem formacji i nie było mowy o żadnej niezależności. W rezultacie czego wyszedł potworek straszący nie tylko niskim poziomem graficznym ale i okropną, toporną polszczyzną.
Ciąg dalszy niżej:
https://kapitanzbikszkice.wordpress.com ... krytyczny/